Oto nastał
dzień wielkiego zgromadzenia. Przybyli wszyscy zaproszeni goście,
wielki przepych jak towarzyszył uroczystości, był miarą ważności sprawy i
celu w jakim się spotkano.
Ogromna sala i tłumy ciekawych gapiów, po środku sześć foteli w których
zasiedli mistrzowie i mistycy świata oraz ducha. Każdy z nich
reprezentował jeden miliard ludzi, żyjących aktualnie na ziemi.
Zapadła cisza, w stronę delegatów świata podążał Najwyższy Sędzia, do
niego należało rozstrzyganie wszelkich spraw wagi światowej. Tym razem
jednak poproszono go, aby poprowadził i kontrolował przebieg dyskusji.
Staną pośrodku sali i zaczął mówić.
- Bracia i siostry, wy wszyscy zgromadzeni w imię nieodgadnionego. Oto
otwieram dyskusje, która ma na celu ustalenie racji i światopoglądu
dotyczącego spraw ducha i życia. Ta nacja, która wysunie najbardziej
przekonywujące argumenty swoich wierzeń i przekona całą resztę do swoich
racji, wygra odwieczny spór. Tą religie przyjmie cała reszta jako
jedynie prawdziwą i święcie obowiązującą na całym świecie. Nareszcie
zakończy się ten teologiczny spór. Oddaje głos Mistykowi Boga Jedynego.
- Bracia jam jest tym, który zna prawdę, a jest ona opisana w starych
księgach pozostawionych przez wielkich proroków. Bóg jest jeden, za
dobro nagradza, a za zło karze. Daje łaskę wiary komu chce, tak jak dał
ją mi. Po śmierci za nasze uczynki zostaniemy nagrodzeni, lub ukarani, a
wyrok będzie wieczny. Nawracajcie się dopóki Pan daje czas na poprawę,
ja was poprowadzę ku zbawieniu, chwała Panu.
Na to odezwał się Mistyk Materialności.
- Skąd bracie mam wiedzieć, że to co mówisz jest prawdą, a pisma które
cytujesz pokazują prawdę. Ja, ani nikt z moich braci w wierze nie
widział nigdy twojego Boga. Nawet jednego słowa od niego nie usłyszałem.
Jeżeli on kryje się przed nami, to dlaczego mam wierzyć tobie tylko na
słowo. Czemu ty mi nie zaufasz w moim postrzeganiu. Spójrz oto cały
świat i co widzisz. Ludzi, zwierzęta, domy, przedmioty. Ja wierze w to
co widzę, a wzrok nie myli ani ciebie, ani mnie. Moja wiara polega na
poznaniu tego co można ujrzeć, dotknąć, powąchać, usłyszeć.
Sam w wielu przemówieniach twierdziłeś, że Boga nie można poznać jest zbyt potężny.
Ja oferuje poznanie dla każdego na miarę jego możliwości, ty chcesz bym szukał ulotnego.
Wiem, że to ja mam racje.
- Ty masz racje - odezwał się Mistyk Odrodzenia. - Ślepy jesteś,
trzeba szuka rzeczy wielkich, a nie prostych. Dusze mamy, które wędrują w
wiecznej tułaczce. Odradzamy się po śmierci w innych ciałach, czasami w
lepszych, a czasami w gorszych. To kim staniemy się w następnym
wcieleniu jest tajemnicą niepoznawalną, lecz zarazem wyznacznikiem tego
jakie były nasze uczynki. Kto sieje dobro stanie się piękniejszy i
bardziej świadomy karmy w następnym odrodzeniu. Zaś kto siał zło
odziedziczy ułomność. Dusza jego oblecze się w ciało zwierzęcia, stanie
się pośmiewiskiem, oraz sługą ludzi. Więc czyńcie dobro i oddajcie hołd
jedynej i prawdziwej wierze w odradzanie.
Śmiech przerwał wypowiedz Mistyka Odrodzenia.
- O czym ty mówisz człowieku, czym jest dobro i zło jak nie
dziedzictwem starych wierzeń, które powoli odchodzą w zapomnienie. My
jesteśmy wyznacznikiem praw, a nie stare pisma na które się powołujesz i
przytaczasz jako jedynie prawdziwe - oto Mistyk Ciemności zabrał głos.
- Jakże ułomni jesteście, w tym co mówicie. Prawda jest taka, że każdy
z nas czyni ten świat bardziej okrutnym i brutalnym. Ciemność jest
prawdą, gdyż to ona władała wszechświatem przez
wieczność. Światłość to tylko skaza na firmamencie Pana Mroku. Kto daje
ludziom całkowitą wolność i chroni od praw zakazujących swobodne
cieszenie się z życia. On jest tym, który omiata ziemie spojrzeniem, ci
którzy mu służą wyzwoleni są z grzechów, zrzucanych przez was na
wyznawców waszych bogów. Wiją się potem w swych żądzach, rozrywani
namiętnościami nie do zaspokojenia. Przecież za nieposłuszeństwo, grozi
kara wiecznego ognia.
Chcecie ludzi uczynić niewolnikami, ja proponuje prawdziwą wolność
łączoną z oddaniem hołdu, jedynemu prawdziwemu władcy Księciu Ciemności.
On wskaże wam drogę.
To kogo ty nazywasz władcą dla nas jest przyrodą, nie wierzymy w
inteligentnego opiekuna świata pochodzącego z ciemności, czy nawet z
jasności. Dla nas te siły wymieszane co prawda w splocie przyrody i
natury reprezentują moc, którą czerpiemy z żywiołów ziemi. Skoro
otrzymujemy tą moc, to znaczy że nie możemy się mylić w naszej wierze -
teraz przemawiał Mistyk Natury. Wyciągną ręce w przestworza i krzykną.
- Poczujcie wiatr, poczujcie ogień, zaczerpnijcie wodę, dotknijcie
ziemi. Oto prawda, którą wam przynoszę, który z was może równać się mocą
natury. Żar słońca, blada poświata księżyca, lata i zim, która z
waszych wiar potrafi powstrzymać pory roku, tylko natura bracia.
Przekazuje wam mądrość jakiej nie znacie i oferuje wiarę najlepszą z
tych, które dzisiaj reprezentowaliście.
- Chym....- Wielki Sędzia zabrał głos - nie słyszeliśmy jeszcze naszego ostatniego gościa.
Oczy zebranych skierowały się na milczącego człowieka, a był to Mistyk Słowa.
- Ja...ja nie wiem co mam powiedzieć - zdziwienie ogarnęło wszystkich zgromadzonych.
- Zaproponuj swoją wiarę -ponaglił Sędzia.
- Dobrze - odpowiedział - opowiem o moich spostrzeżeniach. Szedłem na
to spotkanie zakłopotany, gdyż nie wiedziałem co zaproponować jako
wiarę dla całej ludzkości. Nie wiem dla czego nazywacie mnie mistykiem,
nie czuje się nim. Nie mam pojęcia o jakiej mojej mądrości mówicie, ja w
sobie jej nie dostrzegam. Nie rozumiem, dlaczego miliard ludzi podąża
ścieżką mojego życia i czemu wybrali mnie na swojego przedstawiciela.
Mam przedstawić swoją wiarę to trudne, ale mogę opowiedzieć jak żyje. Na
firmamencie nieba widzę słońce i księżyc, dzień i noc. Potem patrze na
wasze wiary i dostrzegam jedynego Boga tworzącego jasność, dzień. Po nim
nadchodzi Książe Ciemności, noc jego dziełem. Dzień daje ciepło, noc
chłód. Czuje wtedy potęgę i moc natury. Spoglądam na pory roku, dnie i
noce patrząc jak się odradzają, a wszystko co widzę jest tak samo
duchowe jak i materialne. Dla tego uważam, że wszyscy macie w dużym
stopniu racje, wspólnie tworzycie jedną wielką wiarę, po co zmieniać ten
stan rzeczy. Wybierając jedną z wiar świat zubożeje w wielkie mądrości i wiedzę. Taka jest moja wiara.
Zapanowała cisza gdzie nie gdzie dało się słyszeć szepty zebranych
widzów. Wielki Sędzia znów oddał głos mistykom świata. Dyskusja trwała
jeszcze wiele godzin, tylko Mistyk Słowa nie zabrał więcej głosu.
Nadszedł czas na głosowanie, każdy mistyk miał na kartce napisać wiarę
na którą będzie głosował, oprócz tej którą reprezentuje sam. Wierzenie
na które padnie najwięcej głosów będzie ogłoszone wiarą całego świata.
Gdy głosy zostały zebrane Wielki Sędzia przejrzał wyniki i staną na
środku zgromadzenia, by ogłosić werdykt.
- Szanowni zgromadzeni w wyniku głosowania nowo przyjętą wiarą, a
zarazem jedynie prawdziwą zostaje wiara, którą przekazał nam Mistyk
Słowa. Na sześć oddanych głosów, pięć popiera wyżej wymienioną wiarę, a
jedna kartka była czysta bez oddania głosu.
- Niech żyje nowa prawdziwa, wybrana w wolnych wyborach religia.
- Niech przemówi ten, który ukazał nam słuszną ścieżkę, którą mamy podążać.
Mistyk Słowa wstał i zawołał.
- Ludzie co wy ode mnie chcecie, czy wy nic nie rozumiecie, ja nic nie
proponowałem. Wyraziłem tylko swoje zdanie, że sam nie wiem co jest
dobre, a co złe, która filozofia jest prawdą, a która kłamstwem. Ja nic
nie wiem.
Wielki Sędzia spojrzał na mistyka. - Wiec o tym człowieku, że
zostałeś wybrany jako ten, który postrzega świat najbardziej prawdziwie.
Ogłaszam z dniem dzisiejszym, że od teraz obowiązuje na świecie religia
Mistyka Słowa, zebranie ogłaszam za zamknięte.
Wielki tłum rozszedł się, każdy do swoich domów i codziennych obowiązków, rozeszli się też wszyscy mistycy.
Mistyk Jedynego Boga wracał wraz ze swoim uczniem leśną ścieżką, obaj milczeli.
Jednak uczeń nie wytrzymał tej ciszy i spytał, dlaczego tak się stało, że wygrał Mistyk Słowa.
Mistrz zatrzymał się i zbeształ ucznia za to, że nic nie rozumie.
- Czy nie słyszałeś jak pięknie przemawiał Mistyk Natury, opowiadał
piękne i wzniosłe rzeczy. Jego usta jak najpiękniejsze dzwony
rozbrzmiewały w mojej duszy, jak bym był szczery to zagłosował bym na
niego.
- Czemu tego nie zrobiłeś mistrzu - uczeń nie dawał za wygraną.
- Czemu, ty pytasz czemu? A co miałem powiedzieć wszystkim tym,
których przez te wszystkie lata kierowałem naszą drogą. Chciałeś bym
powiedział tym, którzy mi ufali, że od dziś mają wierzyć w naturę. Nie,
ja po prostu musiałem ratować naszą religie głosując na Mistyka Słowa.
- Ale przecież on wygrywając nie zmienił nic w świecie. Wszystko zostało po staremu.
- I tak powinno być - warkną mistyk. - Jeżeli nie możesz wygrać, to chociaż nie przegraj.
Podobne rozmowy toczyli wszyscy mistycy w drodze powrotnej ze swoimi
uczniami, każdy był zafascynowany innym mistykiem, poruszony i wzruszony
wrogimi naukami. Lecz czy religia nie jest najważniejsza, może dlatego
wygrał Mistyk Słowa. Każdy głosując na niego wybrał siebie. Tylko ów
Mistyk siedział na opustoszałej już sali zamyślony, nie rozumiał nic z
tego co on właściwie takiego powiedział.
sirAzgar
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz